do kasy suma: 0,00 zł
Poezja w codzienności. Wywiad z Michałem Rusinkiem o nowej kolekcji Wisławy Szymborskiej
Poezja w codzienności. Wywiad z Michałem Rusinkiem o nowej kolekcji Wisławy Szymborskiej
Czy poezja może być obecna w naszym życiu na co dzień – nie tylko na kartkach tomików, ale i… na kubku, torbie czy koszulce? Czy może nas śmieszyć, wzruszać, intrygować i przypominać o sobie przy porannej kawie? O tym, że Wisława Szymborska z powodzeniem łączyła literaturę z codziennością, opowiada Michał Rusinek – wieloletni sekretarz Noblistki, prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej i współtwórca kolekcji inspirowanej jej twórczością.

 

Z Michałem Rusinkiem rozmawiamy o przedmiotach, przyziemnych tematach, sile słów i poezji, która nie potrzebuje być stawiana na piedestale, aby być zauważona. Wręcz przeciwnie – najlepiej czuje się blisko człowieka. Na co dzień.

Fundacja Wisławy Szymborskiej działa od wielu lat i nadal udaje się jej łączyć poezję z codziennością – zarówno przez wydarzenia, jak i projekty edukacyjne. Co dla Pana, jako osoby tak blisko związanej z jej misją, jest dziś najważniejsze w tej działalności?

Właściwie od początku działalności przyjęliśmy zasadę, by mieć na uwadze zarówno miłośników poezji Wisławy Szymborskiej, jak i różnymi sposobami pozyskiwać nowych czytelników. Wychodzimy z założenia, że w dzisiejszym świecie poezja nie musi być zamknięta wyłącznie między okładkami książek; może – i powinna – nas zaskakiwać w różnych miejscach, przypominać o sobie i w ten sposób skłaniać, byśmy ją czytali.

Szymborska lubiła przedmioty, drobiazgi, zwykłości. Miała swoje rytuały, zwyczaje, papiery. Czy myślenie o codzienności jako o czymś poetyckim było u niej obecne na co dzień, i to dosłownie?

Raczej odwrotnie: myślała o poezji jako o czymś codziennym. Nie pisała wierszy piórem maczanym w kałamarzu, przy świecach, w powłóczystych szatach. Robiła notatki do wierszy i z tymi notatkami zasiadała do maszyny do pisania. Traktowała pisanie raczej jako rzemiosło niż romantycznie pojmowaną sztukę. Dostrzegała w rzeczywistości paradoksalne sytuacje i tajne powinowactwa między codziennymi słowami. Śniły jej się frazy, które potem wchodziły do wierszy, czasem zapisywała codzienne rozmowy, które wykorzystywała w poezji. A swoje mieszkanie traktowała trochę jak wyklejanki, kolaże, które robiła i które wysyłała znajomym: zderzała ze sobą przedmioty z różnych porządków.

Które wiersze Szymborskiej najbardziej wpisują się właśnie w tematykę poezji w codzienności? Dotyczą zwyczajnych wydarzeń, tematów przyziemnych?

Myślę, że podobnie jak Goethe, Wisława Szymborska mogłaby powiedzieć, że właściwie pisała wyłącznie poezję okolicznościową. To znaczy o różnych okolicznościach, w których możemy się znaleźć w czasie naszego życia. Były to zwykłe, ludzkie wydarzenia: narodziny, śmierć, miłość, rozwód, śmierć, pogrzeb. Nie nazwałbym ich przyziemnymi, ale i takie się zdarzały. Przy czym ich przyziemność dzięki poezji zostawała uwznioślona. Chociaż to może złe określenie: raczej dzięki jej poezji zwracaliśmy na nią uwagę i przestawaliśmy traktować jako przyziemne.

W nowej kolekcji pokazujemy, że poezja naprawdę może być obecna w życiu codziennym – czasem wręcz się w niej chowa. Czy Pana zdaniem Wisława Szymborska też tak na nią patrzyła?

Myślę, że idea przyświecająca stworzeniu tej kolekcji bardzo by się jej podobała. Uważała, że dzięki temu, że poezja wychodzi poza tradycyjne ramy – zyskuje więcej czytelników i cieszy się szerszym zainteresowaniem. A poezja – w czasach inflacji znaczenia słów, manipulacji i ideologizacji – jest nam wszystkim potrzebna, bo przywraca ich znaczenie, przypomina o ich wadze i wartości, zadaje pytania, które powinniśmy sobie zadawać, żeby lepiej zrozumieć świat i nasze w nim role.

I jeszcze z przymrużeniem oka: czy poezja może się dobrze czuć na ulicy, w centrum miasta i wśród osób, które nie obcują z nią na co dzień?

Jak najbardziej! Czemu publiczna przestrzeń ma być zawłaszczona wyłącznie przez hasła reklamowe i polityczne?

Jednym z naszych ulubionych haseł jest „Na dobre, na niedobre i na litość boską”. Czy wyjmowanie fragmentów z wierszy to zabieg ryzykowny, czy wręcz coś, co wydobywa ich siłę?

Owszem, to zabieg ryzykowny. Nie wszystkie wiersze są tak napisane, by można było z nich bezkarnie wycinać fragmenty. Szymborska posługiwała się jednak często figurą wyliczenia i w takich przypadkach można, moim zdaniem, wyjmować fragmenty takich wyliczanek. Ale – uwaga! – pod warunkiem, że taki fragment zaintryguje nas i skłoni do sięgnięcia do książki i przeczytania całości wiersza.

A tak czysto hipotetycznie: gdyby miała zaprojektować coś do tej kolekcji – co by to było? Koszulka, zakładka do książki, wachlarz, a może… kalendarz zrywkowy z ironicznymi złotymi myślami?

Była mistrzynią surrealistycznych wyklejanek, czyli kolaży, więc pewnie zaprojektowałaby kolekcję pocztówek z obrazkami i podpisami. Swoją drogą: jako autorka kolaży Szymborska była prekursorką memów!

image

Koszulka oversize CZYTANIE KSIĄŻEK

Czarna koszulka oversize z nadrukiem CZYTANIE KSIĄŻEK to idealny prezent dla tych, którzy kochają poezję i czują się najpewniej w świecie książek. Wygodny krój i subtelny nadruk sprawdzą się zarówno na kanapie z powieścią, jak i w miejskim zgiełku – niosąc ze sobą inspirację zapisaną przez noblistkę.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium